sobota, 10 grudnia 2011

Cukierkowo.

 Tommy z samego rana pojechal na polowanie, obiecal wrocic przed poludniem, ale przeciagnelo sie o kilka godzin wiecej. Tym razem wrocil bez zwierza, za to Stefan upolowal duza sarne.
My zas do poludnia zrobilysmy swiateczna sesje fotograficzna. Zdjecia super! Teraz mam duzy problem, ktore wykorzystac na kartke swiateczna. Jak juz sie zdecyduje to podziele sie reszta. Caly dzien Julka byla przebrana za Mikolajke, a Bianca za pierniczka.
 Wieczorem przyszedl czas na coroczna produkcje cukierkow swietecznych. Rozowe pierniki tak nam sie spodobaly, ze  mysla przewodnia cukierkow stal sie rowniez  rozowy kolor. Najpierw byly marcepanowe z bakaliami, nastepnie daktyle i orzechy wloskie w czekoladzie i lukrze, Tommy w tym czasie zajal sie tofi cytrynowo- czekoladowym. Ja czekolada lodowa z chilli i limonka. Dziewczynki dekorowaly. Na jutro jescze zostalo nam klasyczne tofi. Nie martwcie sie wszystkich cukierkow i piernikow nie mamy zamiaru zjesc sami. Bedziemy nimi obdarowywac znajomych oraz nauczycieli Julki i Bianci.

4 komentarze:

  1. O Matko Boska! cudo! Jaka szkoda, ze nie mozemy posmakowac!!! Calusy. Polonijna mama

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz leci mi slinka....
    Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się, że to taka rodzinna akcja u Was :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę mi zostawić czekoladowe z chilli

    OdpowiedzUsuń