Od wtorku do czwartku kazdego tygodnia jestem slomiana wdowa, Tommy jezdzi po Europie i Szwecji, a my staramy sie zyc "normalnie". Dzieki pomocy dziadkow udaje nam sie to calkiem niezle.
Cieniem ostatnich dni jest zmora astma, ktora daje silnie we znaki Juli. Noc z poniedzialku na wtorek spedzilysmy w szpitalu. Julka dostala ciezkiego ataku krupu. Teraz dochodzi do siebie, w dalszym ciagu bardzo kaszle, ale jak sama mowi " w koncu mam swoj kaszel z powrotem" Charakterystyczny szczekajacy kaszel byl przerazajacy.
Bianca ma sie dobrze, ale nie moze byc gorsza od siostry, i narzeka na rozne dolegliwosci:)
Teraz spia spokojnie, na dowod zdjecia z ostatniej chwili.


Na koniec obiecane najblizszym zdjecia z gornej czesci domu, ktora zaczyna byc coraz bardziej zagospodarowana.


