Wolny czwartek dobiega konca, dziewczynki spia,chalupa ogarnieta, spokoj, cisza. Jutro zaczynam moj maraton weekendowy. Jutro i niedziele spedzam w calosci w pracy, sobote od 8 do 16. Jutro babcia z dziadkiem odbieraja nasze Gwiazdy z przedszkola i zajmuja sie nimi przez caly wieczor. Tomkowe przedsiebiorstwo ma jutro przyjecie bozonarodzeniowe, wrocimy wiec do domu rownoczesnie, po 21.00
Dzisiejszy mrozny dzien spedzilysmy w domku. Bylysmy na dlugim spacerze do poludnia, a potem robilysmy sushi. Nie bylo latwo:) Bianca ostatnimi czasy uwielbia przeszkadzac Juli w zabawie. Chce wszystkiego do czego dotknie sie starsza siostra. Mamy dwa wozki dla lalek. Spacerowke i wozek gleboki. Julia daje wybor Binace, ta bierze gleboki, Julce zostaje spacerowka. Julia zaczyna sie bawic, w tym momencie Bianca dostaje szalu i wyrywa wozek starszej siostrze. I tak ze wszystkim. Julia uklada puzzle, podbiega Bianca i wyrywa jej z rak jeden puzzel, z ktorym lata po domu z diabelskimi ognikami w oczach. Wrzask, krzyk....a ja w tym wszystkim "zabawiam" sie z sushi. Goscie przyjechali a ja niegotowa, chyba pierwszy raz tak mi sie zdarzylo. Ale sushi ponoc bylo dobre:) A to najwazniejsze!
Dziadek Sven-Olof ma sie dobrze! Odsylam do babciowego bloga.