Czesc "muzyczna" parku. Mozna grac na trojkatach, skakac po gumowych poduszkach wydajacych roze dzwieki, krzyczec przez metalowe tuby albo grac na dzwonkach.
Czesc rekraacyjna. Niezliczona ilosc zjezdzalni,labityntow, piaskownic, budowli do wspinania sie.
Lustra. Poustawiane pod roznymi kontami. Dziewczynki szalaja a ja bawie sie aparatem fotograficznym.
Zblizamy sie do malego zoo.
Zagroda swinek. To wlasnie tutaj najmlodsi mieszkancy naszych okolic,zostawiaja swoje smoczki gdy przychodzi na to czas. Julkowe smoczki rowniez zostaly oddane pod opieke swinek pare lat temu. Bianca kategorycznym NEJ zareagowala na pytanie czy jest gotowa rozstac sie ze swoim smoczkiem:) Z ta decyzja poczekamy jeszcze kilka miesiecy.
Na terenie parku znajduje sie rowniez staw, gdzie gromadzi sie okoliczne ptactwo.
Obchod parku konczymy na hustawkach.
Podczas cieplych weekendow panuje tlok w parku, ludzie griluja na wyznaczonych miejscach, cale rodziny piknikuja gdzie sie da. Ale park tetni zyciem przez caly rok. Zima w miejscu gdzie jest fontanna jest lodowisko dla najmlodszych, inni zas jezdza na lyzwach po zatoce, ktora otacza park. Latem zas park jest takze miejskim kompieliskiem. Poniedzialek jest moim ulubionym dniem na odwiedzenie Mariebergsskogen, nie ma tylu ludzi, wiekszosc to rodzice na urlopach wychowawczych oraz osoby spacerujace z kijami oraz psami. 3 godziny w parku minely nam bardzo szybko, az zal bylo wsiadac do samochodu w powrotna droge.