Niewielu z Was wie, ze za tydzien wyjezdzamy na urlop wielkanocny. A przygotowania nie rozpoczete. Jak co roku ( oprocz tych Wielkanocy spedzonych na porodowkach:)jedziemy do domku lestniskowego tesciow. Domeczek przeslicznie polozony nad samym strumieniem, widoki marzenie. Jest tylko male "ale"- 1000 kilometrow do przejechania. Raj moje tesciowej lezy okolo 40 kilometrow od kola podbiegunowego. Trase bedziemy pokonywac w dwoch etapach,z noclegiem w Östersund, polozonym 600 kilometrow od domu. Co bedziemy robic, dwa tygodnie w zimowej krainie? Podziwiac widoki, upajac sie swiezym powietrzem,szalec na skuterze snieznym, lowic rybki w przerebli ( ulubione zajaecie mojego meza, ja nie mam cierpliwosci i rybki generalnie mnie omijaja) podgladac renifery oraz jezdzic na nartach. Ponizsze zdjecia pochodza z roku 2007.
Dzis Julia z Tommym byla na zajeciach w stadninie, ja z Bianca w tym czasie pojechalam na zakupy. Po poludniu odwiedzili nas Ania z Danielem i Ella.
Jutro chcemy pojechac do innej zaprzyjaznionej stadniny, ktora dysponuje ponny. Bianca coraz czesciej domaga sie wziecia udzialu w jezdzie konnej.Postanowilismy sprawdzic jak Bianca poradzi sobie z konikiem ponny.