Teraz pisze na pachnacym nowocia i naszpikowanym nowa technologia komputerku.Fajny!!!
A teraz krotko jak nam minal dzien. Wrocilam rano, zjedlismy sniadanko i szybciutko pojechalismy do stadniny. Mialam wielka ochote zostac w domku, ale Bianca niedala sie nabrac. Z blyskawiczna szybkoscia sie ubierala i popedzila do samochodu, aby czasem nikto o niej nie zapomnial. Julka spisala sie na medal. Pomimo, ze przegapila bardzo duzo zajec, nie odstawala od innych.


Po zajeciach pojechalismy szukac odpowiedniego komputera. Szybko poszlo, poniewaz do zakupu przygotowywalismy sie juz od kilku tygodni, wiedzielismy wiec co chcemy.Potem zakupy zywnosciowe i do domku. Kawa z dziadkami,obiad, kawa z sasiadami i nagle zrobila sie 18.00. Zaczelo dopiero robic sie szarawo pobieglismy wiec do ogrodu. Tommy kosil trawe, bardziej konkretnie kosil liscie z trawa, ja wyrzucalam resztki lata w postaci przymarznietych kwiatkow. Bianca zas urzedowala na trampolinie i hustawkach.


Przyszlismy do domu pare minut po 19.00. Dziewczynki zasiadly do swoich sobotnich cukierkow, ja ogarnialam chate, a Tommy komputer. Kilka minut po 20.00 dziewczynki poszly spac. Jutro hokej, wiec musza wstac raniutko. A ja ide do pracy na 8 rano i koncze 24 godziny pozniej. Relacja zdana, czas na spanko:)
Zycze Wam milej niedzieli.