Wiosna na calego, slonce swieci od switu do zmierzchu, niby zyc sie chce. A mnie cos dopadlo, najpierw skradalo sie cichutko, zaatakowalo dziewczynki, wszystkich dookola, pracowac nie bylo komu, a ja glupia myslalam, ze jak zwykle mnie nie dopadnie. I tu sie grubo pomylilam. Zmora zwana wiosennym przeziebieniem zaatakowala mnie. Czlowieka nie chorujacego zazwyczaj, z tysiacem rozpoczetych projektow. Ogrod rozgrzebany, troche tu, troche tam, dom na swieta nie posprzatany, okna umorusane przez kota i psa. Nie wspominajac o zakupach swiatecznych i jedzeniu! Dobrze, ze kuchnia szwedzka nie przewiduje zadnych kulinarnych przedsiewziec dluzszych niz kilka minut, beda wiec szwedzki swieta:)
A teraz lozeczko, nawet strukanie w klawiature jest ciezkim zadaniem.